Co roku w grudniu przychodzi moment na rachunek sumienia za ostatnie 360-kilka dni :-) Czyli na wpis podsumowujący cały rok kalendarzowy. Ten rok był dla mnie czasem próby. Ale po kolei…

Praca

W styczniu rozpocząłem pracę w polskim oddziale Microsoft na stanowisku doradcy technologicznego w kanale partnerskim. To była duża zmiana w moim życiu. W zasadzie od tamtego czasu do dzisiaj poznaję zwyczaje i procesy obowiązujące w wielkiej korporacji. Nie muszę chyba dodawać, że jest to spore wyzwanie – zrozumieją zwłaszcza ci, którzy w korporacjach pracowali/pracują :-) Łatwo nie jest. O ile Microsoft to duża i renomowana firma, co niekiedy wiele ułatwia w kontaktach z klientami i partnerami, o tyle fakt, że jest to tak duża organizacja, wymusza jednocześnie pewne procedury i zmusza do zachowania określonych i z góry narzuconych zasad działania w pracy (a czasem i poza pracą). Mówiąc po ludzku – jeśli jesteś pracownikiem firmy takiej jak Microsoft, możesz swoimi słowami i/lub czynami przyczynić się do tego, jak postrzegana jest firma (a to jest, wierzcie mi, bardzo ważne wewnątrz tej firmy), a nawet możesz zadziałać na jej korzyść lub niekorzyść.

Sama praca jest bardzo ciekawa, choć niełatwa. Dużo kontaktów z partnerami i klientami. Spotkania czysto biznesowe i dotyczące technologii. Oglądam z bliska małe, średnie i duże firmy oraz toczące się w nich projekty, w ramach których partnerzy Microsoft tworzą często naprawdę unikalne rozwiązania (a więc i nauka dla mnie się znajdzie). Poznaję problemy, które dotykają projekty, jeszcze zanim zostaną napisane pierwsze linijki kodu. I naprawdę dużo czasu spędzam nad rozwijaniem kompetencji firm partnerskich w zakresie platformy aplikacyjnej (czyli głównie SQL Server :-)).

Wiele osób wróżyło, że po pewnym czasie pracy w Microsoft będę mówił żargonem korporacyjnym. Prawda, posługuję się nim sprawnie (“reve”, “wykon” i takie tam – to mój chleb powszedni). Ale z drugiej strony wydaje mi się, że nie przenoszę tego języka poza świat korporacji – do rozmów ze znajomymi, klientami i partnerami (o ile oni sami już tym słownictwem nie operują ;-)). Aczkolwiek przyznaję, że trzyliterowe skróty w Microsoft się już kończą :-D

Poza pracą w Microsoft, w połowie roku zakończyłem trzyletnią współpracę w ramach projektu unijnego z Warszawską Wyższą Szkołą Informatyki. Zaproszony przez wielkiego zapaleńca SQL-owego, Pana Andrzeja Ptasznika (dzięki, Andrzej!), do prowadzenia zajęć z zakresu baz danych i business intelligence przez trzy lata “gnębiłem studentów” optymalizacją, programowaniem baz danych czy procesami ETL. Muszę powiedzieć, że ta praca przyniosła mi wiele satysfakcji i ciekawych znajomości (pozdrawiam dyplomantów studium podyplomowego WWSI :-)). I na pewno, jeśli jeszcze będzie okazja do współpracy z Andrzejem, nie omieszkam skorzystać. Aż dziw bierze, że na uczelniach można spotkać tylu prawdziwych pasjonatów baz danych.

Nowa pasja

Czym byłoby życie bez pasji? Moją pasją od wielu, wielu lat są i były bazy danych. “Babranie się” w danych wszelkiej maści, zgłębianie tajników systemów bazodanowych – to jest to, co mnie nadal kręci. Dzisiaj wygląda to tak, że mam na laptopie zainstalowane i skonfigurowane, oprócz dość oczywistych dwóch instancji SQL Server (2008 R2 i 2012), także serwery Oracle, MySQL i PostrgreSQL. I bynajmniej nie chodzi wyłącznie o poznawanie konkurencji (o to oczywiście też :-)), ale o zaspokojenie mojej ciekawości, o badanie możliwości, wyłapywanie co ciekawszych funkcjonalności. Dzięki temu jestem w stanie prezentować na spokojnie mocno heterogeniczne dema, w których np. proces ETL pobiera (inkrementalnie) dane z bazy Oracle lub MySQL, po drodze wykonuje czyszczenie danych, a na koniec – po odpowiednich konwersjach danych – pakuje je do bazy na SQL Server. Przednia zabawa :-)

Ale, ale… Wspomniałem o nowej pasji. Moim nowym pożeraczem czasu i zasobów (niektórzy powiedzą, że to nowe zauroczenie już chwilę trwa) jest bieganie. Najpierw chciałem wyłącznie zrzucić parę kilogramów. Próbowałem wcześniej różnych diet – zawsze z tym samym skutkiem, czyli potężnym efektem jojo :-) Tym razem skutek jest dość trwały. Odkąd w wakacje zacząłem biegać na poważnie (czytaj – pięć razy w tygodniu), zrzuciłem ponad 8 kg, a waga nie wraca (i nie zamierzam na tym poprzestać!). I, co ważne, nie stosuję żadnej specjalnej diety ;-) Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do zarażenia mnie bieganiem oraz wszystkim, którzy mi dopingują w moich zmaganiach z samym sobą. Keep on running!

Społeczności

Ktoś zarzucił mi niedawno, że całkowicie “odstawiłem na bok” społeczności IT w swoim życiu. W mojej ocenie prawda jest odrobinę inna :-) Przede wszystkim, nie mam już tyle czasu, żeby mocno poświęcić się społecznościom – czytać wszystkie fora, blogi i portale, pisać artykuły, blogować, nagrywać webcasty czy prowadzić prelekcje. Ale jeżeli tylko znajdę chwilę wolnego czasu, odwiedzam forum WSS.pl, wpadam na spotkania PLSSUG w Warszawie (czasem nawet z prezentacją), czy wybieram się na konferencję tematycznie związaną z SQL-em. A więc moc jest, tylko może trochę ukryta ;-)

Cieszę się, że są już plany na przyszły rok dotyczące konferencji SQLDay i że PLSSUG, który doczekał się w końcu bycia stowarzyszeniem (gratuluję Panowie liderzy – mi zawsze brakowało odwagi, żeby zrobić ten krok), dalej działa. Na pewno, jeśli tylko czas pozwoli, będę się starał być we Wrocławiu na kolejnej edycji corocznej konferencji dla pasjonatów SQL Server. Oczywiście, niezmiennie będę stawiał się na spotkaniach warszawskiego oddziału PLSSUG. Mam nawet kilka pomysłów na prezentacje.

I wreszcie – pierwsze postanowienie noworoczne: koniecznie chcę wrócić do aktywnego blogowania. Może niekoniecznie będę pisał eseje, ale przynajmniej parę razy w miesiącu napisać coś o technologii – na to będę chciał znaleźć czas.

Postanowienia noworoczne i życzenia dla czytelników

Pierwsze postanowienie już padło. Kolejne to pobiec półmaraton (warszawski) w czasie poniżej 2h. Do zrobienia, ale jeszcze muszę potrenować. Niemniej, jestem na dobrej drodze – 21 km już jestem w stanie pobiec, nieco powyżej 2h :-)

Następne postanowienie – poznać lepiej różne platformy bazodanowe (myślę tu o wspomnianych Oracle, MySQL i PostgreSQL), a także narzędzia oscylujące wokół tematyki DW/BI i Big Data (PDW, HDInsight, StreamInsight, a z “nie-Microsoftowych” m.in. QlikView). I oczywiście, stale rozwijać wiedzę o SQL Server 2012 (tym bardziej, że w SP1 jest kilka nowych funkcjonalności).

Pewnie jeszcze parę innych postanowień by się znalazło, ale wymienione trzy przychodzą mi do głowy natychmiast.

I to na tyle mojego krótkiego podsumowania dość udanego roku 2012. Życzę wszystkim Wesołych Świąt, spędzonych w gronie bliskich osób, bez natłoku codziennych obowiązków i trosk. A na Nowy Rok, spełnienia noworocznych postanowień. W końcu, każdy z nas do czegoś dąży w życiu – oby zawsze był przed nami cel!

Pozdrawiam serdecznie i do siego roku :-)